[ Pobierz całość w formacie PDF ] .88 Posterunek policji, do którego pani zadzwoniła dodał Resch znajdujący sięw budynku przy Mission, stanowi centrum organizacyjne i za jego pośrednictwem wa-sza grupa utrzymuje łączność.Poczuli się do tego stopnia pewnie, że zatrudnili człowie-ka na stanowisku łowcy.Najwidoczniej. Ciebie? przerwała mu Luba Lu5�. Nie jesteś człowiekiem.Nie bardziej niż ja.Też jesteś androidem.Przez chwilę panowało milczenie.Wreszcie Resch odezwał się stłumionym, ale opa-nowanym głosem: No cóż, rozstrzygniemy ten problem we właściwym czasie. A potem zwrócił siędo Deckarda. Zabierzmy ją do mojego hovera.Skierowali się w stronę windy.Luba Lu5� szła między nimi z ociąganiem, ale nie sta-wiała oporu.Sprawiała wrażenie zrezygnowanej.Rick spotkał się już z takimi reakcja-mi androidów.Ożywiające je siły witalne zdawały się zamierać, jeżeli presja stawała sięzbyt silna.W każdym razie u niektórych z nich.Ale nie u wszystkich.Były przypadki, że nagle wybuchały znowu wściekłą energią.Wiedział jednak, że androidy zawsze starają się unikać podejrzanych zachowań.W muzeum, w obecności tak wielu osób, Luba Lu5� raczej nie podejmie żadnych dzia-łań.Prawdziwe starcie dla niej zapewne ostatnie nastąpi w hoverze, tam gdzie niebędzie żadnych świadków.Gdy znajdzie się sama, z oszałamiającą gwałtownością możeodrzucić wszelkie hamulce.Przygotował się i całkowicie przestał myśleć o Reschu.Jakstwierdził sam Phil, ten problem zostanie rozwiązany we właściwym czasie.W samym końcu korytarza, przy windzie, znajdował się niewielki kiosk, w którymsprzedawano albumy i grafiki.Luba zatrzymała się przy nim. Niech pan posłucha zwróciła się do Ricka.Na jej twarz powróciły koloryi przynajmniej w tej chwili znowu sprawiała wrażenie, że żyje. Proszę mi kupić re-produkcję obrazu, przed którym stałam.Tego z dziewczyną siedzącą na łóżku.Rick zastanawiał się przez chwilę, a potem zwrócił się do sprzedawczyni, kobietyw średnim wieku, o obwisłych policzkach i siwych włosach upiętych w siatce. Czy ma pani odbitkę Dojrzewania Muncha? Tylko w albumowym wydaniu jego prac odpowiedziała, biorąc do ręki ele-gancki tom w lakierowanej obwolucie. Kosztuje dwadzieścia pięć dolarów. Wezmę go. Sięgnął po portfel. Księgowość posterunku nigdy w życiu nie pokryje. wtrącił się Resch. To moje prywatne pieniądze odparł Rick.Podał sprzedawczyni banknoty, a Lu-bie książkę. Teraz zjedzmy na dół zwrócił się do niej i Rescha. To bardzo miłe z pana strony powiedziała, gdy znalezli się w windzie. W lu-dziach jest coś dziwnego i wzruszającego.Android nigdy by tego nie zrobił. Rzuciłalodowate spojrzenie na Rescha. Nie przyszłoby mu to do głowy.Nigdy w życiu, jak89sam powiedział. Spojrzała na Phila z coraz silniejszą wrogością i odrazą. Prawdęmówiąc, nie lubię androidów.Od chwili, gdy przybyłam tu z Marsa, moje życie polega-ło na naśladowaniu ludzi, robieniu tego co oni, reagowaniu w taki sposób, jakbym po-siadała ludzkie myśli i odruchy.Według mnie, naśladowałam wyższą formę życia.Czyz tobą nie jest tak samo? zwróciła się do Rescha. Usiłujesz być. Nie zniosę tego. Resch sięgnął do kieszeni płaszcza. Nie zawołał Rick, usiłując schwycić go za rękę.Resch cofnął się, robiąc unik. Test Bonelego. To przyznało, że jest androidem odparł. Nie musimy zwlekać. Ale chcesz je usunąć stwierdził Rick tylko dlatego, że ci dokucza.Oddaj mibroń. Próbował odebrać blaster Reschowi, ale bez skutku.Aowca cofał się pod ścia-nami ciasnej kabiny windy, wymykając się Rickowi i ani na chwilę nie spuszczał oczuz Luby Lu5�. Dobrze oznajmił nagle Rick. Usuń to, zabij natychmiast.Udowodnij, że marację. I nagle zorientował się, że Resch rzeczywiście chce to zrobić. Poczekaj.Phil strzelił i w tej saej chwili Luba Lu5� w paroksyzmie strachu ściganego zwierzę-cia odwróciła się gwałtownie i pochyliła.Promień lasera chybił, ale gdy Resch obniżyłlufę, bezgłośnie wypalił dziurę w jej brzuchu.Zaczęła krzyczeć.Leżała skulona pod ścia-ną kabiny i krzyczała.Jak na obrazie, pomyślał Rick i dobił ją z własnego blastera.CiałoLuby Lu5� upadło bezwładnie do przodu na twarz.Nawet nie drgnęła.Rick swoim laserem spalił na popiół album, który przed paroma minutami jej ofia-rował.Resch patrzył, nic nie rozumiejąc.Na jego twarzy wyraznie malowało się zdzi-wienie. Przecież mogłeś zatrzymać książkę powiedział wreszcie. Kosztowała cię. Czy sądzisz, że androidy mają dusze? przerwał mu Rick.Resch przechylił głowę na bok i spojrzał na niego z jeszcze większym zaskocze-niem. Stać mnie na album oznajmił Rick. Jak dotąd, zarobiłem dzisiaj trzy tysiącedolarów i nawet nie jestem w połowie listy. Chcesz zgłosić Garlanda? zapytał Resch. Ale to ja go zabiłem, nie ty.Tylkoleżałeś, nic więcej.I Lubę też usunąłem. Nie możesz pobrać nagrody stwierdził Rick. Ani w naszym posterunku, aniw swoim.Kiedy znajdziemy się w twoim hoverze, poddam cię testowi Bonelego lub Vo-igta-Kampffa i wtedy zobaczymy.Nawet jeżeli nie ma cię na mojej liście. Trzęsącymisię rękami otworzył teczkę i zaczął grzebać w pogniecionych, przebitkowych kopiach. Nie.Nie mam cię na niej.A więc zgodnie z przepisami nie mogę wystąpić o nagrodęza ciebie.%7łeby cokolwiek zarobić, muszę zgłosić Garlanda i Lubę Lu5�. Masz pewność, że jestem androidem? %7łe Garland mówił prawdę?90 Tak twierdził. Może kłamał zaprotestował Resch. Chciał nas poróżnić.Tak jak teraz.Jeste-śmy szaleni, pozwalając, żeby nas skłócili.Miałeś całkowitą rację w sprawie Luby Lu5�.Nie powinienem był dać się sprowokować.Jestem pewnie przewrażliwiony
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plmikr.xlx.pl
|