X
 

     

Wątki

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Podobnie jako brat starszy - z gwiazdy pochodnicy spojrzenia nie zdejmowa�.Pierwszy si� oto brzask nieci� za helskim staroborem, gdy dwie pomorzance k�p�, G�ow�Go��bia, pó�okr�giem dalekim na toni okr��a�y.Na bystrz ciemn� sp�yn�� przedSwit niejasny, a w serca braci rybaków niejasna sp�yn�a ra-doS�.Obadwaj tam nieruchomi jednako, jakby z kamienia wykuci, szuty jeno swych p�ócien poci�-gaj�c, aby si� podmuchowi przeciwi�y, dusze swe blaskiem niebia�skim poili.Chwalili bezs�ownym czuciem w pokorze prostych serc Pa�skie poranne dzie�o.Gdy zaS wymijali boj� wiecznie wzdychaj�c� na toni przy tamtym ju� brzegu - dzie� by� bia�y.Daleko wysun�wszy si� w �owiszcze k�dyS na prost Karwi, gdzie brzegów wcale ju� wida�nie by�o, a g��bia p�ytkiego morza schodzi�a do metrów trzydziestu, pocz�li denne sieci wy-rzuca�.Ka�dy z braci wymiata� sie� swoj�, z�o�on� z matni i dwu krótkich skrzyde� opatrzonych de-skami, które s�u�� do rozpi�cia niewodu.Do skrzyde� i do desek przywi�zane mieli d�ugie liny, których ko�ce zostawa�y w ka�dejz dwu �odzi id�cych pod �aglem.Niewody przez �odzie ci�gnione sz�y po dnie, zagarniaj�c do matni p�astugi, stornie, g�adysy,a strasz�c je p�kami charszczu twardego, przytwierdzonymi do liny.Co pewien czas to Józef, to Jan wyci�ga� do wn�trza �odzi swój niewód i wytr�ca� z macicypo�ów dnia tego, nad podziw ogromny.Nape�ni�y si� storniami, g�adysami, ba�tkami dna pomeranków, a dusze rybaków radosne by�yod pracy i jej pomySlnego wyniku.192 Po�udnie przemin�o - na t� por� strasznie skwarne, parne i duszne, p�on�ce od s�onecznychpromieni.Ledwie zaS przemin�o po�udnie, wicher niespodziany sk�dS powia�.Morze wzburzy�o si� nagle.Fala zarywa� si� pocz�a do topieli, a widnokr�g zawlók� si� mrokiem, prawie nocnym.Zdumieli si� obaj rybacy i oczy przecierali, w�asnym nie wierz�c spojrzeniom.Stan�a przed ich xrenicami na zachodnim sk�onie nieba i gna�a ku nim w�aSnie tr�ba czarna,ukr�cona z powietrza i z wody.Zwara wodna poderwa�a si� z miejsca niskiego, a wiatr lotem po drogach ko�owych zawija�j� w lej, skacz�cy po morzu i trzepi�cy si� w pianach jako ryba niezmierna.Powietrze rzutem z okolicy wy�szego do ni�szego ciSnienia popchni�te z��czy�o si� z wiremwodnym, jakby go poca�unkami poderwa�o do siebie.S�up czarny Srodkiem morza z zachodu ku wschodowi gna� wiruj�c.Ponad tym- to czarnym kr��elem rozpostar�a si� pot�na ciemna chmura, wylewaj�ca strugideszczu.Wokó� górnego �ba potwory t�uk�y si� masy porozdzieranych ob�oków, p�dz�c od wn�trzawiru ku jego bokom wygi�tym.Zgas�o do cna s�o�ce w potopie ulewy.Z dnia jasnego nagle ciemna noc si� sta�a.B�yskawice raz wraz rozpala�y niez�omne Sciany wie�y lec�cej, a grzmot rozbija� si� w obr�-bie jej zakola.Obadwaj bracia rybacy rzucili si� do ucieczki.Lecz w którekolwiek pomkn�li si� stron�, wios�ami pracuj�c, zawsze wirowy bieg wichurygna� ich ku Srodkowi zjawiska.Stargane zosta�y p�ótna �agli.GdzieS si� sieci podzia�y.Wyrwa�y si� z r�k i pogna�y w burz� remy wiose�.Woda górna spada� pocz�a w �ódx ka�d� i nape�nia� j� sob�.Rozradowa�y si� ryby z�owione pod nogami oszala�ych rybaków.Ba�wany, kr�giem zwijaj�ce si� ponad szkut� Józefa i ponad szkut� Janow�, wa�em sycz�-cym wyniesione, grzyw� wSciek�ej piany obros�e, przybra�y kszta�ty potworów, które zda�osi� z g��bin morza wypad�y.Wirem gna�o obiedwie �odzie, trzaskaj�ce si� wzajem bokami.Krzyk obydwu rybaków sta� si� ob��kany i g�upi, gdy widzieli, i�e gin�.Ale starszy wiekiem i w rzemioSle rybackim zmaca� i uj�� przecie w sobie twarde m�stwo.Pocz�� m�odszemu rozkazywa�.Zakrzykn��: - Wod� - korczakiem!Rzuci� si� m�odszy do korczaków i szufli wylewnych.Obur�cz pocz�� wod� z �odzi na zewn�trz wymiata�.Krzy�e jego zgina�y si� po tysi�c razy, szybciej ni� biegnie s�owo opisu, r�ce w szale�stwiewylewa�y wod� z g��bi.Starszy czyni� to samo w swojej �odzi.S�ycha� by�o w ryku burzy sapanie obudwu i bez�adne s�owa modlitewnego skam�ania.Lecz mimo pracy tak wSciek�ej, i� zdolna by�a si�� burzy pokona�, widzieli obadwaj z przera-�eniem, i� si� �odzie zanurzaj� od wzrastaj�cego ci�aru i �e wody nie ubywa, lecz przybywa.193 Zlani potem wewn�trznym bardziej ni� potopem zewn�trznym ulewy - noc mieli w oczacha w duszach szale�stwo.Bose ich nogi Slizga�y si� w lepkiej masie cia� rybich, roj�cych si� na dnie �odzi, a� si� obajraz za razem na wznak w wod� walili.Poskoczyli tedy samowtór obiema stopami na burty.Na nich stoj�c pracowali bez wytchnienia i a� do ostatniego oddechu.Krzyk m�odszego stawa� si� coraz cz�stszy, g�oSniejszy.Starszy obejrza� si� poza siebie i straszliw� rzecz zobaczy�.�ódx Jana by�a pe�na wody, a on sam sta� okrakiem na nadburciu, we wodzie a� do kostek.Burty kwaczy - raz bakortem, drugi raz sztymborkiem - wynurza�y si� z piany, jakby jeszczeporatunku szukaj�c.Rudel pod ci�arem rybaka ca�kiem si� w wod� zawali�.Plichta statku stromo wylaz�a i ko�ysz�c si� sta�a nad fal�.Przelewy morza sz�y nad �odzi� i mi�dzy nogami rybaka.I oto rozleg� si� krzyk: - Bracie, ratuj lW czarnych bry�ach wody Józef zobaczy� m�odszego, jako p�ynie ku niemu.A sam sta� po kolana w przewa�ach, a sam widzia�, �e mu w �odzi ju� po nadburcia przybra-�o, a sam czu�, �e mu si�y w ramionach ubywa.W ocemgnieniu zobaczy� w g��bi siebie twarze dzieci i oczy bia�ki mi�owanej.W takiej oto z�ej minucie brat Jan ze skowyczeniem rozpaczy do jego burty si� dorwa�.W takiej oto z�ej minucie koSlaw� lew� d�oni� zgrzyta� po niej pazurami.Poczu� we wn�trznoSci swej Józef zimne i jasne rozumienie, �e skoro drugi cz�owiek do �odzitej si� wwali, nie strzyma statek zatopiony zdwojonego ci�aru i natychmiast na dno pójdzie.I spokojny mu to rozmySl kaza� zrobi�, co si� wykonaniem spe�ni�o.Józef schyli� si� nag�ym ruchem, porwa� za uchwat wios�a, co przy bakorcie le�a�o, i pchn��nim w g�ow� Jana.A potem widzia� jego r�ce, to tam, to sam plaskaj�ce mi�dzy piany, to w g��bi, to wierzchem.I chargot jego s�ysza�, to we wodzie, to nad wod�.Raz jeszcze widzia� jego oczy wpatrzone,Wtedy otwar�a si� chmura ponad burzy oSrodkiem i na mgnienie powieki ukaza�o si� niebo.Wiatr pchn�� �ódx w jakiS okr�g odmienny i poniós� j� w bia�ych pianach dziobem na dó� alboruf� w otch�ani, z boku na bok j� maga� w przepaSciach.Józef chwyta� wod� czerpakiem, bez jednej chwili wytchnienia.A gdy zda�o mu si� ukradkiem oczy podnieS� za siebie, nie widzia� ju� leja wody.Wiatr srogi dok�dS go p�dzi�.Ani si� spostrzeg� spracowany, �e mimo ulewnego wci�� deszczu wody mu w �odzi uby�o.Gor�co wielkiego szcz�Scia wskroS cia�o jego przej�o.Wtedy rozejrza� si� po okr�gach, na wszystkie strony wo�aj�c: - Litak! Litak!Ale morze jeno zbiegano w odpowiedzi chlasta�o.A nim wszystk� wod� z czó�na zdo�a� wyla� do kropli, da�o mu si� uczu� przyciszenieorkami.Czarny rdze� burzy k�dyS na wschód pocwa�owa�.Nadesz�a wreszcie szcz�Sliwa minuta, i� Józef przysiad� na duchcie.Pot otar� z czo�a.194 A cho� przewa� jeden po drugim miota� na wsze strony p�awaczk�, rybak nie móg� si� z miej-sca podxwign��.Nie móg� mySli swych ruszy� z tego miejsca na burcie, nie móg� oczu zepchn�� wol� z tegomiejsca przy dulce, gdzie by� widzia� skostnia�� r�k� Litaka.A� wreszcie run�� na b�otniste dno �odzi, twarz� mi�dzy stornie i ba�tki.D�ugo tam nad nim wiatr hucza� i ostra go fala zlewa�a.Gdy si� zaS porwa� o jakiejS godzinie, pos�pny wieczór zapada�.Wida� by�o w pobli�u bia�e helskie wybrze�e,Nie milkn�cy nigdy g�os boi, gwixdziela morskiego, w oddali, w swoim miejscu narzeka� [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mikr.xlx.pl
  • Powered by MyScript

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.